Wikingowie: fakty i mity

10966651_10202782343354621_862792513_n

Brudny brutal z rogatym hełmem czy schludny mężczyzna z grzebieniem, okaz zdrowia, a do tego robiący pranie co sobotę – jaki był wiking? Uwaga: popkulturowe stereotypy podsuwają błędne podpowiedzi.

W kolejnym spotkaniu z cyklu Islandzkie Opowieści dla Dorosłych, we wtorek 17 lutego, rozprawiliśmy się z szeregiem mitów na temat wikingów. Na pytanie, kto ogląda popularny serial o tym tytule podniósł się las rąk, ale na szczęście nie wszyscy dali się nabrać na wymysły scenarzystów i popkulturową wersję realiów historycznych. Niektórzy goście na widowni wręcz zadziwili swoją znajomością faktów i odkryć, czym świetnie uzupełnili temat spotkania.

Przed spotkaniem w radiu Kampus Emiliana Konopka opowiedziała, że zainteresowanie wikingami wypłynęło z samej literatury i sag islandzkich, gdzie tradycja wikingów jest wciąż żywa. Trudno jednak powiedzieć, kim byli wikingowie. Do odpowiedzi na to pytanie przybliżyło nas znacznie poprowadzone przez Emilianę wieczorne spotkanie w bibliotece Przy Zawiszy.

spotkanie wikingowie

Czasy wikingów to okres, kiedy powstawały współczesne państwa, Dania, Norwegia, Szwecja, przyjmowano chrześcijaństwo i wznoszono pierwsze miasta. Samo określenie wiking ma aż cztery źródła: osoba walcząca na morzu (vikingr), wyprawa morska (viking), ogólne określenie Skandynawów czy klasa wyższa – wojownicy.

Znamy dobrze mit łupieżcy, który gwałcił i rabował mieszkańców zamorskich krajów. Rzeczywiście wikingowie często podróżowali, zresztą przysłużyli się rozwojowi podróży statkami, ale niewielu kradło i łupiło. Na co dzień zajmowali się rodziną i gospodarstwem, chodzili na thingi i grywali w gry planszowe. A wypływali także po to, aby się uczyć na królewskim dworze, sprzedawać towary, poznawać świat. Byli żądni przygody, ziemi i wolności. I pewnie gdyby nie te cechy, nie udałoby im się dopłynąć do Ameryki przez Kolumbem. W zależności od okoliczności udawali się na Zachód i Południe w celu sezonowych pirackich grabieży, czasem dla handlu i zakładania faktorii kupieckich, a czasem wikińscy hawdingowie stawali na czele armii, by rozszerzyć zasięg panowania.

5761_grabienie-nadmorskich-osad

Nie przypominali kreskówkowego Obelixa (może poza rudymi wąsami). Byli wysocy (średnio 170 cm, czyli niemało jak na tamte czasy), zgodnie z ówczesnym kanonem męskiego piękna rozjaśniali włosy i splatali je w staranny warkocz z tyłu głowy, której wcale nie przykrywali hełmem z rogami (tak naprawdę odnaleziono tylko jeden hełm tego rodzaju). W każdą sobotę robili pranie (na Islandii sobota do dziś nazywana jest dniem prania), byli zadbani, czyści i zdrowi, a nawet odporni na choroby, także te genetyczne.

Odznaczali się także szczególnymi przymiotami charakteru: byli bardzo honorowi, hojni, gościnni i za wszelką cenę starali się nie łamać przysiąg (oznaczało to utratę honoru!). Prowadzili z reguły spokojne życie, ale nie brakowało im odwagi, siły fizycznej i bohaterskiej zdolności do niezwykłych wyczynów. Kodeks postępowania z ery wikingów zawarty był w… poematach. Jedna z części Eddy, Havamal, czyli Pieśń Najwyższego (Odyn), przekazuje w aforystyczny sposób staroskandynawską etykę, której głównymi podmiotami są germańscy wojownicy.

Wikiński sposób prowadzenia wojen i walk, a także imanie się pewnych źle widzianych praktyk (jak handel niewolnikami i niewolnicami dla usług seksualnych), były powszechne w tamtym czasie. Za to wbrew powszechnym skojarzeniom wikingowie przyznawali wysoki status i pozycję kobietom, które mogły decydować o sobie w ważnych sprawach.

Kiedy zasiadali do stołu, aby palcami jeść zakonserwowane mięso, nie popijali z ludzkiej czaszki. Choć popić piwo, miód i wino lubili, podobnie jak bawić się przy śpiewach skaldów, występach kuglarzy i akrobatów. I, co może trudno sobie wyobrazić, jeździli także na nartach.

Prawdziwi wikingowie, mimo że odbiegają od popularnych stereotypów, pozostają barwnymi postaciami. Trudno się dziwić, że ich podkoloryzowane wyprawy są dobrym tematem filmów przygodowych. Na pewno nie nadaliby się na bohaterów tragedii ani komedii romantycznych – brakowało wielkich porywów serca i walk o tą jedną jedyną ukochaną. Będąc wikingiem, postępowało się rozważnie, a troski znosiło w milczeniu.

A tutaj można obejrzeć prezentację i samemu przekonać się, czy dobrze oceniacie “fakty” i “mity” dotyczące Wikingów 😉 wikingowie

Olbrzymy w mitach i olbrzymia popularność SKI w radiu!

Kolejne spotkanie z cyklu Islandzkich Opowieści dla Dorosłych za nami. Biblioteka Przy Zawiszy z trudem pomieściła tak wielu miłośników mitologii – dziękujemy za tak liczne przybycie i już myślimy o większej bibliotecznej sali 😉 Być może ten wyjątkowy frekwencyjny sukces częściowo spowodowało nie lada zainteresowanie i promocja spotkań w eterze. Styczniowe wydanie Islandzkich Opowieści zapowiedziały bowiem dwie audycje radiowe: nasza przedstawicielka Patrycja Strzeszkowska o nordyckiej mitologii mówiła 27 stycznia w radiu Kampus i 30 stycznia w Polskim Radiu RDC.
W audycji Kampus Główny rozmawiano o tym, z czego wynika fascynacja Islandią, tak zimnym pustym krajem, oraz oczywiście o działalności klubu – organizowanych od listopada spotkań z literaturą staronordycką i jej bohaterami. A literatura ta jest pełna magicznych, nadnaturalnych stworzeń i zdarzeń… Patrycja przekonywała, że Islandzkie Opowieści Dla Dorosłych, choć brzmią jak zaadresowane do wtajemniczonych, to atrakcyjny sposób, aby zacząć swoją przygodę z literaturą islandzką. Tym bardziej, że trudno znaleźć publikacje z tej dziedziny – spotkania to szansa, by zapoznać się z ciekawymi opowieściami. A czemu są “dla dorosłych”? Dostępne wersje mitów są ocenzurowane i przycięte, a nam zależało na tym, by ukazać w oryginalne, jak jest naprawdę w danej opowieści.

Z kolei w Polskim Radiu RDC, oprócz paru słów o samym klubie, z Patrycją, absolwentką psychologii, odbyła się pogłębiona rozmowa o mitach i sagach z pespektywy psychologicznej. O tym, co przekazuje ich treść i czym się różnią od “bajek” i jak odbiegają od popularnych skojarzeń na ich temat. O literaturze skandynawskiej i o tym, jak postrzegamy Skandynawów mówiono nie tylko z perspektywy mitologii i sag, lecz także… kryminałów. Nie zabrakło też wątku o poczuciu humoru w tekstach mitów (np. fenomen Lokiego – trickstera, który wywraca porządek, to ciekawy materiał dla psychologa) oraz ciekawostek o bogach i Olbrzymach.

20150130_180948 20150130_184150

Tym ostatnim było poświęcone właśnie piątkowe, trzecie spotkanie w ramach Islandzkich Opowieści dla Dorosłych. Olbrzymy zwane były jotunn, a etymologia tego słowa wywodzi się od protogermańskiego “jeść”. Można więc powiedzieć, że olbrzymy były (są) żarłokami, “tymi, którzy jedzą”. To ma znaczenie dosłowne, bo jak się przekonaliśmy chwilę później w micie o Skadi, Olbrzymka ta pochłaniała równie olbrzymie ilości jedzenia, ale ma to znaczenie także bardziej przenośne. Świat Olbrzymów jest światem braku umiaru i zachłanności, pożądania dla siebie tego, co najlepsze (Skadi na męża wybrała sobie najlepszą partię wśród synów Odyna). Wilk pożerający ciała niebieskie, wąż połykający swój ogon, Hel, która obejmuje wszystkich umarłych. Ymir narodził się z ognia i pierwszych rzek, a potem jego ciało stało się całym znanym światem materialnym. Prawdopodobnie więc nadnaturalne rozmiary olbrzymów i ich kraina srogiej zimy ma znaczenie przenośne: odnosi się do ogromu natury i magii. A to właśnie magię Asowie chętnie pozyskiwali od Olbrzymów.

20150130_184211 Istnieje przypuszczenie, że Olbrzymami byli Lapończycy, wschodni sąsiedzi Skandynawów. Ważnym aspektem wzajemnych kontaktów była wymiana, wzajemna zależność. Wymieniano kobiety, dobra materialne, ale przede wszystkim wiedzę magiczną. Społeczność Lapończyków pozostawała za pośrednictwem szamana w dialogu z duchami i światem śmierci. Praktyki szamańskie, odbywanie pozaświatowych podróży, znajdujemy także w mitologii nordyckiej seidr praktykowanej przez Odyna i Lokiego. Lapończycy wydali się Skandywom, i mitologicznym bogom, pociągająco inni, nieokreśleni, ale ich kontakty nie były równe. Lapończyków wyzyskiwano, a także i w mitach przepływ zasobów odbywał się głównie w jedną stronę. Choć to skomplikowane, olbrzymy były w gruncie rzeczy wrogami bogów. Ale chętnie także wchodzono z nimi w związki… Polityka ich wzajemnych stosunków opierała się dysponowaniu wiedzą oraz seksem, zarządzania kobietami. Widać to w przytoczonym na spotkaniu micie o Idunn i jej jabłkach, którego treść powtarzamy tutaj.

idunn jablko

Opowieść o Idunn porusza istotny w staroislandzkich powieściach motyw sprawczości, jej posiadania lub braku. Wątek konfliktu między Thjazim (złodziejem złotych jabłek) a Asami miał jednak swój ciąg dalszy.
Znany gościom poprzednich spotkań Piotr Piotrowicz przeczytał w drugiej części wieczoru humorystyczną opowieść o Skadi, która uzbrojona rusza na Asgard, by pomścić Thjazina – ojca. Historia ubiegającej się o odszkodowanie Sadi jest tylko z pozoru poważna, bo jej negocjacyjne zmagania z Asami na widowni nie raz wywołały wybuchy śmiechu. Skadi domaga się od bogów narzeczonego, a zależy jej konkretnie na Balderze, następcy tronu. Olbrzymka jest ciekawą postacią pod względem stereotypowego postrzegania płci. W mitologii linia podziału nie przebiegła między męskością a żeńskością, a między posiadaniem przymiotów siły, sprawności i sprawczości – które mogły cechować mężczyznę i kobietę – a nieposiadaniem – należeniem do grupy dzieci, niewolników, kalek, jednostek pozbawionych praw itd. Skadi ma wiele cech typowo męskich, wielu badaczy przypisuje jej nawet pochodzenie od męskiego bóstwa śniegu i polowań. Chciała poniżyć Asów, ale warto dowiedzieć się, jak bogom udało się wystrychnąć ją na dudka, dając złudzenie zwycięstwa. Przeczytaj tutaj.

skadi

Opowieść Patrycji o Olbrzymach (a raczej Olbrzymkach!) i całe bogactwo nauki z niej płynące zostały nagrodzone gromkimi brawami. Dziękujemy!

Tymczasem radiowa promocja trwa: co miesiąc o temacie kolejnych spotkań Islandzkich Opowieści dla Dorosłych będziemy opowiadać na antenie Radia Kampus w audycji Kampus Główny. Szczegółów szukaj na naszym Facebooku!

Elfy i krasnoludki

plakat elfy Za nami druga odsłona cyklu “Islandzkie Opowieści dla Dorosłych”. Tematem przewodnim spotkania 16 grudnia były stworzenia, bez których trudno byłoby wyobrazić sobie nie tylko islandzką kulturę – elfy i krasnoludy.  Choć dzieliła je z pewnością uroda (na korzyść tych pierwszych), to miały one ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać… Po mitologicznym świecie elfów i krasnoludów oprowadziła słuchaczy Emiliana Konopka.

10846497_10152598759342635_4881875881561995509_n

Na początku wysłuchaliśmy fragmentu Völuspy wyśpiewanej w języku islandzkim przez Annę Czepiel, która sama ułożyła melodię do tekstu (!). W tej pieśni pojawia się cały szereg imion, z których zdecydowana większość należy do karłów.

10836511_423566711124977_867868443_n

Ale możemy też usłyszeć imiona takie jak Gandalfr czy Vindalfr, które budzą skojarzenia z Alfami, zwanymi częściej elfami. Oba te rodzaje stworzeń pojawiły się na świecie w podobnym czasie. Istnieje nawet prawdopodobieństwo, że krasnoludy to po prostu inny, “ciemny” rodzaj elfów, ale o tym za chwilę…

Imion pada dużo, bo i krasnoludów żyje spora gromada. Rody karle mieszkają we wnętrzach gór i skał. Choć sami do atrakcyjnych nie należą, to potrafią tworzyć rzeczy wyjątkowo piękne.  Dzięki ich talentowi rzemieślniczemu powstały nie tylko atrybuty bogów, np. młot Thora, ale też przedmioty czysto ozdobne, których moc wcale nie była mniejsza. Jak dowiedzieliśmy się z mitu przeczytanego przez Paulinę Wisz, przekonała się o tym bogini Freya, silnie oczarowana Brisingamenem – błyszczącym naszyjnikiem wykonanym przez karły.

10872164_423566737791641_886175547_n
Z mitu wyłonił się obraz karłów, które nie lubią dawać nikomu wykonanych przez siebie skarbów, a jeśli już to robią, to za naprawdę wysoką cenę.  Stworzone przez Asów, choć na pewno nie na ich podobieństwo, krasnoludy były brzydkie, niskie, czasem garbate, kulawe, nawet podobne do zwierząt. Nie ruszą palcem, o ile nie mają w tym interesu, nawet jeśli będzie odgrywał się przed nimi Ragnarok – bitwa ostateczna. Całkiem inaczej niż waleczne krasnoludy znane z Tolkiena, które nawet przyjaźniły się z elfami. Choć w obu “wcieleniach” trudniły się kowalstwem i górnictwem. Miłośnicy fantastyki znają więc karły od dużo lepszej strony, tylko czy… prawdziwej?

Ludzka wyobraźnia nadała też wiele nowych cech mitycznemu pierwowzorowi elfów. Małe stworzonka o szpiczastych uszach ze świątecznych dekoracji nie przypominają stojącego wysoko w hierarchii rodu wysokich, pięknych, świetlistych i dumnych Alfów.  Snori Sturluson, autor Eddy prozaicznej, podzielił elfy na jasne, wymieniane wśród bogów, i ciemne, mieszkające pod ziemią. Możliwe, że tymi czarnymi elfami były właśnie karły. To by wyjaśniało pojawienie się w Voluspie ich imion obok siebie. Zaś te wspomniane bajkowe małe postacie nawiązują do wizerunku elfów w podaniach ludowych, gdzie opisywane są one jeszcze inaczej – jako ukryci ludzie. Małe, ale całkiem charakterne duszki, które podobnie jak ludzie lubią zabawę i tańce. Wychodzą ze swoich kryjówek w nocy, a jeśli natkną się wtedy na człowieka, sprawią, że ślad po nim zaginie. Nagradzają prezentami za postępowanie zgodne z ich życzeniem, a za obrazę potrafią rzucić urok. Islandczycy wiedzą, że nie warto z elfami zadzierać, dlatego uważają na te magiczne siły nawet przy tak ziemskich sprawach jak budowanie dróg.

10445128_10152598760747635_4458288410909446411_n

Po raz kolejny chcielibyśmy podziękować wszystkim przybyłym za wypełnienie sali po brzegi!
Zapraszamy na spotkanie o olbrzymach i olbrzymkach już 30 stycznia o godzinie 18:00 w tym samym miejscu 😉