Skandynawia w komiksach

20160128warszawa

W kolejnej odsłonie cyklu Od dziewczynki z zapałkami do dziewczyny z tatuażem. Opowieści skandynawskie skupiliśmy się na paskach. Paskach komiksowych. Jakie są komiksy wydawane w Skandynawii, jaka jest Skandynawia w komiksach wydawanych w innych częściach świata, np. Ameryce i Japonii? O tym, oraz o branży komiksowej w ogóle, w czwartek 28 stycznia mówiła Agata Sutkowska, która komiksem zajmuje się także od strony praktycznej (jako autorka mangi Viva la Fifa).

1187ece1-5501-41b4-8297-34cc236e0c2e

Słowem wstępu: komiksy to wiekowo właściwie brat bliźniak filmów, ale jak to często w przypadku jednego z rodzeństwa bywa, przez wiele lat traktowane po macoszemu. Początkowo miał formę rysunków satyrycznych w prasie. Największe rynki komiksowe to Stany Zjednoczone, Japonia i Francja.
W Skandynawii rynek komiksów nie jest zbyt dobrze prosperujący (mniej tytułów, brak wsparcia dla autorów czy możliwości utrzymania się z tworzenia), za to same paski komiksowe w gazetach są cały czas niezwykle popularne. Jedno wydanie może ich zawierać nawet kilka. Co ciekawe, jednym z ulubionych komiksowych bohaterów Skandynawów jest… Kaczor Donald. Ale żeby rysującemu Finowi starczyło na chleb i masło, musi imać się innych prac. W Norwegii historia komiksów to cykl wzlotów i upadków. Książki obrazkowe są tam mało obficie wydawane, np. nie znajdziemy tam właściwie mangi. Najlepiej komiksy trzymają się w Szwecji, zwłaszcza od lat 50. XX w. (tam pierwszy komiks opublikowano w 1844 roku). Za to szczególnie nie najlepiej wygląda sytuacja rynku komiksowego w Danii i właśnie w Islandii.

ec3843e9-4846-4751-8305-88849cc50ce5

Skandynawia jako bohater komiksowy

Jeśli tematyka północna pojawia się w książkach obrazowych to oczywiście w dużej mierze jako inspiracja mitologią i Wikingami. Kluczowe jest tu słowo “inspiracja”, bo często jest to po prostu źródło pomysłu na bohatera, a nie oddanie realiów historycznych czasów Wikingów czy wierne przytoczenie skandynawskiej mitologii (tytuły Wiking i “Vinland Saga, “Thorgal” i “Thor”). Skandynawia, kraje nordyckie pojawiają się w komiksach także jako cel podróży autorów. Tak jest w przypadku komiksu o Islandii Lonniego Mana, który relacjonuje w rysunkach swój pobyt i korzystanie z atrakcji na wyspie (łącznie z tym, co znajdywało się na jego talerzu).

2013-04-26-Eat-ALL-The-Food!

Innym ważnym nurtem, w którym pojawia się Skandynawia, jest komiks można powiedzieć… krajoznawczy. Bohaterowie są personifikacją różnych państw świata.  Z tytułów takich jak “Axis Powers Hetalia” (który gorąco poleca sama Agata, zwłaszcza jeśli chcecie zobaczyć maskonura jako… szefa mafii) trudno co prawda zdobywać wiarygodne informacje o krajach północy, ale za to można dowiedzieć się o tym, jakie są na ich temat stereotypy czy po prostu potoczna wiedza o oddalonych (w tym przypadku od Japonii) częściach świata. Zatem podczas gdy w Ameryce wizerunek Skandynawii jest mitologiczny, w Japonii współczesny, ale dość pobieżny, to sami Skandynawowie pokazują się w komiksach jako… normalni obywatele. Ze specyficznym poczuciem humoru. W zbliżonym do Hetalii, ale już rysowanym w Danii, komiksie “Scandinavia and the World” Norwegia jest bohaterem, którego ulubione zajęcia to picie piwa i oglądanie pornografii (co jest nawiązaniem do legalizacji pornografii w tym kraju). Pojawia się tam także Islandia odganiająca spryskiwaczem lawę jak niegrzecznego kota.

97c49ac2-106d-44ce-bc5b-c619cf11b36b

Zaglądając do prezentacji zamieszczonej niżej, poznacie resztę opisanych przez Agatę popularnych tytułów komiksowych w poszczególnych krajach skandynawskich, np. ten o przeklinającym jeżu, postaci, która z miejsca stała się hitem czwartkowego spotkania.

(1)Skandynawia i świat (komiksowy)

Islandia komiksowo

A co o samych komiksach islandzkich? No cóż, scena komiksowa na Islandii “porusza się tak szybko jak pijany robak bez nóg”. Funkcjonuje przede wszystkim w Internecie. Komiksy mają dymki często pisane już po angielsku. Maniera pisania po angielsku i pod pseudonimem utrudnia rozpoznanie islandzkich autorów komiksowych. Jednym z tych dość rozpoznawalnych w Internecie jest Dagsson (Hooligan), który zamieszcza niezwykle proste obrazki zabawnie komentujące współczesne społeczne kwestie. Bardziej mieszane odczucia wzbudza specyficzny wytwór komiksowy na wyspie Garbage Pail Kids, dość zniesmaczający i, jak stwierdziła Agata,  bardzo poza nasza rzeczywistością.

64277_10152855066489826_3705915892407359488_n

GarbagePailKids_Powerpoint_04.jpg

 

 

Jak żyje się Polakom na Islandii?

27 kwietnia poruszyliśmy temat tego, jak radzą sobie Polacy, którzy wybrali Islandię jako miejsce do życia. Obok rzeszy zadowolonych istnieje też grupa takich, którym się nie wiedzie. Co stanowi dla nich główny problem?

Rozmowa odbyła się w warszawskiej klubokawiarni Świetlica. Na miejscu naszymi gośćmi były dr Małgorzata Budyta-Budzyńska, socjolożka z Collegium Civitas, kierownik badań wśród polskich emigrantów oraz Olga Knasiak – Polka mieszkająca od 9 lat na Islandii, autorka bloga Po Polsku na Islandii. Przez Skype połączyliśmy się z Barbarą Gancarek-Śliwińską, od 4 lat Polką na Islandii. Przytoczyliśmy także wypowiedzi internautki Michaliny o negatywnych doświadczeniach islandzkich i ochocie na opuszczenie wyspy. Spotkanie moderowała Jagoda Kobuszewska, członkini SKI.

20150427_18285620150427_182908

Mówiliśmy m.in. o tym, jak wiele różnych przykładów odbioru wyspy pojawia się wśród Polonii, począwszy od klimatu, który, choć surowy, nie wszystkim przeszkadza, przez wiarę w elfy i kwestie prawne regulujące sytuację imigrantów, po odmienne doświadczenia w miejscu pracy i opinie, czy na Islandii są drzewa 🙂 Zastanowiliśmy się z czego wynika niezadowolenie Polaków i nieprzyjemna sytuacja Michaliny. Olga wniosła wiele pozytywnych przemyśleń, przekonując, że z każdej trudnej sytuacji, czy to z mieszkaniem, ubezpieczeniem, czy pracą, jest wyjście i osoby, które gotowe są na miejscu pomóc. Z kolei dr Budyta-Budzyńska podzieliła się wnioskami z badań mówiącymi o tym, jakie typy polskich mieszkańców Islandii można wyróżnić czy w jakim stopniu emigranci uczestniczą w życiu mniejszości.

20150427_184151

Barbara wspomniała z kolei o swoich negatywnych przejściach z islandzką służbą zdrowia i zdobywaniem pracy przez jej męża. Rada dla kolejnych emigrujących jest taka, aby postarali się o załatwienie pracy jeszcze przed przyjazdem. Nie można było uniknąć konkluzji, że każdy przypadek jest inny, a wiele z nich jednak pokazuje, że w Islandii można się zakochać nie tylko jako turysta. Mieszkanie tam uczy tego, czego Islandczykom nie brakuje: luzu, spokoju i podchodzenia do życia bez negatywnych emocji.

20150427_190914_1 20150427_190935

Publiczność była m.in zainteresowana tym, czy naprawdę Islandczycy wierzą w elfy i jak piosenkarka Björk reaguje na zaczepki fanów w rodzinnym mieście 🙂

20150427_18422120150427_19121120150427_184209

Seminarium islandzkie cz.1

Niewielka salka na 12. piętrze Pałacu Kultury Nauki zamieniła się w klub miłośników Islandii. W tle zdjęcia krajobrazów z wyspy, cicha muzyka Low Roar, a na pierwszym planie mnóstwo informacji i uwag – tak było podczas pierwszego spotkania z dwuczęściowego cyklu seminarium islandzkiego organizowanego przez Collegium Civitas. O różnych aspektach Islandii opowiedzieli nam prof. dr hab. Dariusz Rott – którego referat miał tytuł “Wizerunek Islandii w polskim reportażu podróżniczym od XVII do XXI w.” i dr hab. Lidia Pokrzycka – z referatem pt. “System medialny Islandii. Ogólna charakterystyka”. Obydwoje uczonych wykładało m.in. również na University of Iceland w Reykjaviku.

20150226_171814

Ale nie dajcie się zwieść nudnym tytułom referatów! Od razu dało się zauważyć, że zaproszeni goście to prawdziwi pasjonaci Islandii. Poza tym czy o tym miejscu można mówić nieciekawie? 😉 Dariusz Rott zrobił krótki przegląd polskich publikacji poświęconych Islandii. Już na początku wspomniał m.in. o publikacji, w której “maczaliśmy palce”, czyli o “Islandia. Wprowadzenie do wiedzy o społeczeństwie i kulturze” i o “Islandzkich zabawkach”, których autor, Mirosław Gabryś, był niegdyś gościem jednego z naszych spotkań. Ale w ciągu następnych minut znalazł się czas, aby wymienić jeszcze kilkanaście innych wydawnictw. Okazuje się, że pierwszą książkę o Islandii w jęz. polskim napisał Czech Daniel Vetter, który na wyspę popłynął mając 21 lat, skrzętnie notował, aby ponad dwadzieścia lat później wydać na temat “Islandyji” przewodnik turystyczny całkiem przypominający te współczesne. Swoje relacje z podróży opublikował też Edmund Chojecki czy Wacław Nałkowski (ojciec nieco bardziej znanej Zofii), jednak jego opis, mimo że obrazowy, był, jak określił go Rott, “imaginacyjny”, ponieważ autor nigdy na Islandii nie był. W podobnym czasie na Islandię już się jednak wybrał Ferdinand Goetel. Jemu wyspa skojarzyła się z nastrojem funeralnym, wręcz apokaliptycznym (podejrzewał, że zastane tam przyrodnicze okoliczności wieszczą rychły koniec świata).Z kolei Bohdan Czeszko w latach 60. skwitował sprawę krótko: “Islandia jest jak Wołomin”, a główną uwagą Wolanowskiego był zauważalny problem alkoholowy Islandczyków.

20150226_171846

Kilka książek, o których była mowa mogliśmy zresztą obejrzeć, np. publikację “Spotkania ze światem” uzupełnioną o znaczki (gratka dla filatelistów).

20150226_174314
20150226_174504

Lidia Pokrzycka poruszyła tematy znacznie bardziej współczesne – system medialny Islandii. Oczywiście, kiedy przebrnęła już przez wątki historyczne, jak pierwszy dziennik islandzki – wydawany od 1930 roku “Morgunblaðið”. Dziennik jak to dziennik, pisał dużo o rybołówstwie, przepisach kucharskich, pogodzie, a mniej więcej od 5 strony o… polityce. Jednak z czasem prestiż gazety upadł. Za to już od 75 roku głównie o polityce, a raczej o politykach i ich wpadkach, pisał “GV” – jedyny tabloid na wyspie (na pierwszy rzut oka wygląda zupełnie jak nasz Super Express”).

20150226_17444220150226_174428

Po 2000 roku zaczął ukazywać się za sprawą zagranicznego kapitału Reykjavik Grapevine, bardzo prestiżowa anglojęzyczna gazeta. Prestiżowa, bo w przeciwieństwie do wielu islandzkojęzycznych pism, obiektywna. Lidia Pokrzycka wspomniała bowiem, że wiele islandzkich mediów jest zależnych – tkwią w układach, bo wydają je różni prominenci. Inwestycje koncernów w media są zagrożeniem dla wolności słowa – dziennikarze w mediach islandzkojęzycznych bardzo się pilnują, zdecydowanie swobodniej wypowiadają się ci publikujący mediach anglojęzycznych. To nie jedyna plama na mediowym wizerunku Islandii. Islandzcy dziennikarze skarżą się na nie najlepszy stan ich branży i rynek pracy, a do tego marną edukację. Z troski o lepszy byt połowa z nich zapisała się do związku zawodowego (warto zobaczyć na poniższym zdjęciu, za którego wyjątkowo kiepską jakość przepraszamy!).

20150226_175725

20150226_183441

Ale było też więcej przyjemnych, ciekawostkowych tematów. Na przykład w Islandii funkcjonują bardzo małe czasopisma, jak magazyny kobiece, obejmujące powiedzmy dwie wioski. W telewizji Islandczycy uwielbiają oglądać programy amerykańskie, Disney’a, talk show’y, seriale… A zdani od 1966 do 1989 roku na stację państwową RUV nie mogli oglądać telewizji w czwartki. Oficjalnie przerwy w programie występowały z powodu konieczności konserwacji sprzętu, a jak zwykło się mówić nieoficjalnie – po to, aby zachować żywym zwyczaj czytania w domach na głos sag. Lidia Pokrzycka chwaliła reklamy w islandzkich magazynach – przepiękne zdjęcia dotyczące turystyki (komu nie podoba się zorza polarna?!), przyrody, jedzenia….

Islandczycy nie tolerują inwestowania kapitału zagranicznego w rodzime media, “Dlaczego wpuszczacie w swoje media obcokrajowców?!” dziwią się w rozmowie z Polakami. Dla Islandczyków media bowiem to dziedzictwo kultury, nawet historycznie mocno związani z Islandią Duńczycy powinni się trzymać od ich mediów z daleka 😉

20150226_182058

Ostatnią część spotkania wypełniła dyskusja z osobą prowadzącą i widownią. Pojawiły się m.in. kwestie odpowiedzialności mediów za kryzys finansowy (według Pokrzyckiej większość zamiatała problem pod dywan), zmiany postrzegania Islandii w zapiskach podróżniczych, na co Dariusz Rott przytoczył w odpowiedzi najczęstsze stereotypy i komunały niezmiennie powtarzane w opisach Islandii, jak np. “kraina ognia i lodu”. Dowiedzieliśmy się także, że najlepszym prezentem dla Islandczyka od Polaka będzie niebieskie Prince Polo – jedyna odmiana wafelka na wyspie to ta klasyczna, w żółtym opakowaniu.

Za tydzień, 5 marca, odbędzie się drugie i ostatnie spotkanie seminarium islandzkiego, poświęcone polskim imigrantom. Do zobaczenia na 12. piętrze Pałacu Kultury!

Halla Nordfjord na koncertach w Polsce

Świetna songwriterka z Islandii wydała płytę „Bridge” w Polsce, zebrała pozytywne recenzje i przylatuje na trasę koncertową.

Halla

Halla Norðfjörð to piosenkarka z Reykiaviku, która od pierwszych występów w 2011 roku odwiedza nasz kraj regularnie, ciągle powiększając grono swoich fanów. Tym razem będzie promować swoją ostatnią, pozytywnie przyjętą przez krytyków, płytę “The Bridge”.

Głównymi walorami Halli są delikatny głos oraz nastrojowy akompaniament. Zarówno w warstwie tekstowej, jak i muzycznej Halla kieruje się oszczędnością, stawia na akustyczne brzmienia oraz nie boi się używać pauz. Od pierwszych dźwięków słychać, że jej repertuar to niczym nie wymuszona twórczość, która w swej delikatności stwarza niezwykle intymną atmosferę. Warto zaznaczyć, że materiał zawarty na albumie wyszedł niemal w całości spod ręki Norðfjörð, która zaśpiewała oraz zagrała na gitarze, harfie, mandolinie, kalimbie i tamburynie. Tylko w dwóch utworach wspomogli ją perkusista i wiolonczelista.

Aby zetknąć się z islandzką wrażliwością muzyczną Halli na żywo, wystarczy wybrać się na któryś z występów w ramach trasy koncertowej. Oto lista:

30.01 – Rzeszów – Bar/Lokal (ul. 3 maja 13) – g. 20 + CeZik & KlejNuty
31.01 – Lanckorona – GOK (Lanckorona 473) – g. 20 + CeZik & KlejNuty
01.02 – Tarnów – TCK (Rynek 5) – g. 19 + CeZik & KlejNuty
02.02 – Oświęcim – Cafe Bergson (Pl. Ks. Jana Skarbka 2) – g. 19
03.02 – Pszczyna – Bugsy (ul. Łokietka 2) – g. 20
04.02 – Łódź – Z Innej Beczki (ul. Moniuszki 6) – g. 20
05.02 – Oborniki Śląskie – Salonik 4 Muz  (ul. Piłsudskiego 13) – g. 18.30
06.02 – Kraków – Żaczek (al. 3 Maja 5) – g. 19.30 + Phillip Bracken (Australia) + Sonia Pisze Piosenki – Niepokorni
07.02 – Brwinów – Ośrodek Kultury OK (ul. Wilsona 2) – g. 20
08.02 – Poznań – Meskalina (Stary Rynek 5) – g. 19

Bądźcie na bieżąco, odwiedzając fanpage Halli https://www.facebook.com/hallanorth

SKI w radiu Kampus

23 grudnia fragment audycji radia Kampus poświęcono świętom w wykonaniu islandzkim. Do rozmowy na temat Bożego Narodzenia na Islandii zaproszono Studencki Klub Islandzki. Kasia Petruk opowiadała o tym, ile w islandzkich świętach jest samej Islandii, a ile zwyczajów zapożyczonych (jak choinki) z kontynentu. Słuchacze dowiedzieli się m.in. co można znaleźć na wigilijnych stołach, a co w butach niegrzecznych dzieci, które czekają na jednego z trzynastu gwiazdkowych chłopców. W drugiej części rozmowy dotyczyła działalności Klubu, w tym naszych najbliższych planów, czyli trzeciego spotkania z cyklu Islandzkie Opowieści Dla Dorosłych (już 30 stycznia, zapraszamy!).

tumblr_nh4wnfqmQu1t10gn6o1_500

Tym, którzy nie słuchali, śpieszymy wyjaśnić te dwie zasygnalizowane wyżej różnice w obchodzeniu świąt na luterańskiej Islandii i w Polsce. Przede wszystkim wigilia na Islandii jest mięsna, je się wędzoną baraninę czy jagnięcinę. Przeddzień wigilii (najważniejszego dnia świąt), czyli 23 grudnia, jest kulinarnie jeszcze bardziej zaskakujący: tego dnia podaję się skatę, czyli zgniłą płaszczkę. Woń amoniaku sprawia, że osoba odpowiedzialna za przygotowanie potrawy jest przeganiania z garnkiem z domu i zmuszona do korzystania z kuchni turystycznej.  Inne tradycyjne potrawy, o których wspomnieliśmy podczas audycji, to płatek chlebowy (laufabraud) – bardzo cienkie ciasteczka z mąki i wody, w których wycina się dekoracyjne wzory.

10407260_403852049765107_1702386524807359553_n

Islandzkie święta różnią się od naszych także w liczbie Świętych Mikołajów. Tamtejsi mikołajowie (gwiazdkowi chłopcy) wywodzą się ze starych podań o groźnej olbrzymce Gryli i jej licznym potomstwu. Tych trzynastu trollo-podobnych stworzeń niegdyś straszyło dzieci, ale dziś tym grzecznym, które wystawią na parapet buty, przynoszą prezenty, a tym niegrzecznym – zgniłego ziemniaka. Nie wyzbyły się za to swoich silnych skłonności do łakomstwa i podkradania, o których świadczą już same ich imiona, np. Złodziej kiełbasek, Złodziej świec czy Oblizywacz misek i Oblizywacz kufli.

Oczywiście to nie wszystko, co odróżnia islandzkie święta. Warto wspomnieć o Świątecznym Kocie, czyli monstrualnym zwierzaku wspomnianej wiedźmy Gryli. Według ludowych wierzeń stworzenie to pożera Islandczyka, który podczas świąt nie nosi na sobie przynajmniej jednej nowej rzeczy. Mieszkańcy wyspy na święta więc się stroją oraz dwoją i troją, aby sprawić nowe ubranie bliskim 😉

Boże Narodzenie na Islandii, mimo że bywa niebezpiecznie i śmierdząco, to – podobnie jak u nas – czas bardzo rodzinny, wesoły, spędzany wśród bliskich w świątecznie udekorowanych domach. Islandczycy śpiewają kolędy i tańczą wokół choinki, choć musieli ją początkowo sprowadzać, tworzyć sztuczną z drewna, a potem hodować na plantacjach. Ta największa, w centrum stolicy, od wielu lat jest przywożona w prezencie z Norwegii. Chciałbyś poznać resztę islandzkich świątecznych obyczajów? Więcej możesz dowiedzieć się na przykład na portalu iceland.pl lub islandia.org🙂

Chcielibyśmy życzyć Wam islandzkich Świąt!

Bez tytułu

Doktorat o Islandii

W piątkowe południe odbyła się publiczna obrona rozprawy doktorskiej mgr Anny Pietrzkiewicz pt. Historia “ukrytego ludu”. Znaczenia motywu huldufolk w kulturze islandzkiej od XIX wieku do czasów obecnych. Promotorem jest dr hab. Lech Sokół (z Instytutu Sztuki PAN), recenzentami są: prof. dr hab. Czesław Robotycki (z Uniwersytetu Jagiellońskiego) i prof. dr hab. Zdzisław Wawrzyniak (z Uniwersytetu Rzeszowskiego).