Imigranci na Islandii – wykład i dyskusja

25 lutego w pałacu Staszica mogliśmy uczestniczyć w spotkaniu  z prof. Unnur Dís Skaptadóttir, antropolożką społeczną  z Uniwersytetu Islandzkiego w Reykjaviku. Wykład i dyskusja odbyły się pod hasłem”Challenges of growing migration to Iceland. Diversity, borders and boundaries” i stanowiły część cyklu spotkań zaplanowanych z gośćmi z Europy pod hasłem “Modernization Experiences from Northern Europe – Lessons for Poland”, realizowanych wspólnie przez Szkołę Nauk Społecznych IFiS PAN, Fundację Naukową Norden Centrum oraz Instytut Skandynawistyki Uniwersytetu Gdańskiego.

20160225_165700_1.jpg

Pani profesor opowiadała o wyzwaniach i problemach związanych ze zwiększoną migracją zarobkową do Islandii (jej zainteresowania naukowe skupiają się na polskich migrantach). Oparła się na badaniach nad międzynarodową migracją do Islandii,tym,  jakie niesie ze sobą możliwości i jaki jest portret migrantów oraz jak się zmieniał w czasie.

Z biegiem lat następowały szybkie zmiany w liczebności migrantów. Początkowo większość pochodziła z nordyckich krajów, więc społeczność była dość homogeniczna. Potem  10 proc. pracującej populacji było pochodzenia zagranicznego. Po 2005 roku zaczęło przyjeżdżać więcej mężczyzn z Polski. Wśród obcokrajowców dominowały prace o niskim przychodzie, np. w przemyśle rybnym, na budowie. Pojawiało się dużo Polaków. Wtedy było relatywnie prosto znaleźć prace, trwała budowa dużej elektrowni i potrzeba było siły roboczej. Cudzoziemcy, przychodząc do pracy, mieli te same formalne prawa jak Islandczycy.

20160225_180246

Badania opisywane przez profesor poruszały kwestię przynależności rozumianej wielowymiarowo: jako ekonomiczna, socjalna, kulturowa itd. Zakłada się, że jeśli jest się zatrudnionym, jest się także uczestnikiem  życia społecznego w innych wymiarach. Pod uwagę brano ludzkie doświadczenia i publiczny dyskurs. Podstawą były wywiady z Islandczykami, migrantami (głównie Polacy i Filipińczycy), analiza mass mediów, badania wśród Islandczyków z 2012 r. i wśród niezatrudnionych przyjezdnych mieszkańców z 2011 r. Polacy postrzegani byli jako dobrzy pracownicy, ale po 2006 r. kiedy pojawiło się więcej ludzi, w tym mężczyzn, pogląd w mass mediach zmienia się na bardziej negatywny. Przede wszystkim zagrożony wydaje się porządek społeczny, zwracało się uwagę na potencjalne przestępstwa. Generalnie różnorodność mieszkańców wyspy dyskutowana jest na Islandii w kategoriach praw człowieka, a nie kulturowo czy religijnie. Migranci pracowali często w odrębnych grupach od Islandczyków, raczej z innymi migrantami. Asymilacja nie przebiegała sprawnie, istniała bariera językowa, przyjezdni nie używali języka. Język to zresztą duży temat w debacie o migrantach. Sami migranci zwracali uwagę, że wraz rozumieniem języka poczuli się gorzej, bo poznali negatywne poglądy na swój temat. Profesor uznała za warte odnotowania to, że Islandczycy nigdy nie mówili o migrantach, że “biorą nasze prace”.

20160225_180257

W  2007 r. pojawiły się regulacje dotyczące integracji imigrantów. W 2009 r. wprowadzono test językowy jako część egzaminu na obywatelstwo islandzkie. Do kraju główne napływają ludzie ze względów osobistych i rodzinnych, chcący  zawrzeć małżeństwo, połączyć się z rodziną, oraz jako specjaliści i uchodźcy. Po kryzysie gospodarczym Islandczycy nie interesowali się wyjeżdżającymi migrantami, tylko Islandczykami. Obecnie media znów interesują się imigrantami, ale głównie uchodźcami. Na wyspie jest  bardzo mało muzułmanów, ale jako że Islandia to część Europy, również i tam zaczęto mówić o zagrożeniach jakie wiążą się z ich obecnością.

Podczas pytań z widowni wypłynęła kwestia głównych wyzwań w kwestii migrantów. To przede wszystkim potrzeba, aby ustalić, co znaczy być Islandczykiem. Rząd islandzki podejmuje niewiele działań związanych z integracją imigrantów, np. kursy językowe są płatne. Pojawił się temat pozajęzykowych barier, izolacji fiordów zachodnich oraz sytuacji pokryzysowej. Okazuje się, że migranci w dużej mierze woleli zostać i przeczekać kryzys. Bardzo mało kobiet wyjechało, przeważnie zdecydowali się na to samotni mężczyźni (emigracje głównie do Norwegii).Profesor z nieskrywanym uśmiechem zwróciła uwagę, że Islandczycy coraz więcej dowiadują się o Polakach, w dużej mierze poprzez projekty kulturalne (regularnie odbywają np. przeglądy polskiego kina), np. działalność organizacji jak projekt polska is. Sytuacja na wyspie cały czas się zmienia, również poglądy dot. przyjezdnych. W ostatnich latach wśród Polaków notuje się wyższe bezrobocie. Z drugiej strony można zauważyć napływ młodych Polaków pracujących w turystyce, kochających naturę. Profesor Skaptadóttir wspomniała także, że część przyjezdnych pracuje woluntarystycznie i w związku z tym nie ma takich praw jak zatrudnieni (w tej grupie są również Polacy).

Advertisements

Skandynawscy nobliści

plakat

22 lutego w ramach  cyklu Od dziewczynki z zapałkami do dziewczyny z tatuażem. Opowieści skandynawskie zajęliśmy się tematem skandynawskich noblistów w dziedzinie literatury (a mogliśmy wybierać spośród siedmiu Szwedów, trzech Norwegów i Duńczyków, jednego Fina i Islandczyka). W referacie Emiliany Konopki oczywiście na pierwszy ogień poszedł jednak sam fundator nagrody  – Szwed Alfred Nobel. Mimo że zasłynął w chemii, jeszcze w młodzieńczych latach pisał wiersze. Z literacką pasją wygrała jednak rada ojca, aby zająć się naukami ścisłymi. Żyłka wynalazcy i biznesmena doprowadziła do tego, że Nobel dorobił się fortuny, którą po śmierci przeznaczył na uhonorowanie tych, którzy przyczynili się dla dobra ludzkości i stworzyli najbardziej wyróżniające się dzieło w kierunku idealistycznym. Po kilkuletnich komplikacjach związanych z testamentem, od 1901 roku jego wola zaczęła się spełniać. Dowiedzieliśmy się też,  jak odbywa się przyznawanie nagrody i poznaliśmy krótką historię ceremonii. Dzięki dokumentowi z Wisławą Szymborską możemy się na przykład domyślać, że w dniu uroczystości już w hotelowym łóżku laureata wita chór św. Łucji ze świecami (zaledwie parę dni po ceremonii, 13 grudnia, obchodzony jest Dzień Świętej Łucji).

20160222_17583920160222_175238

W kolejnej części poznaliśmy sylwetki niektórych zdobywców Nobla  – wybranych ciekawych  skandynawskich prozaików.  Byli wśród nich autorzy lektur szkolnych, jak “poczciwa babunia literatury szwedzkiej” Selma Ottilia Lovisa Lagerlöf, piewcy życia na wsi, jak Norweg Knut Hamsun (z którego twórczością można kojarzyć “Chłopów” innego noblisty – Reymonta), życia w mieście, jak Norweżka Sigrid Undset – feministka, która nawiązywała do sag wskazywaniem rodowości bohaterów swoich naturalistycznych powieści), oraz tacy, którzy ze wsi przechodzili do miasta, jak Fin Frans Eemil Sillanpää, który początkowo poruszał tematy chłopskie i kontakt z przyrodą, aby potem zająć się “wypalonymi” artystami pozbawionymi nadziei oraz ludźmi z marginesu społecznego. Samego pisarza Agata Sutkowska porównała do personifikacji Finlandii z komiksu Scandinavia and the world (wspomnianego na ostatnim spotkaniu): ponury mruk. Swojego Nobla przyjął kameralnie podczas obiadu, ponieważ czasy wojny nie dały szansy na wielką fetę.

20160222_185925.jpg

12742397_1702341703312319_6536186690846813685_n

Szeroko opisany przez Emilianę został Par Lagerkvist, który czerpaniem z motywów biblijnych (Barabasz) i mitologii greckiej odstawał od wielu skandynawskich autorów inspirujących się sagami. Na deser pojawił się jedyny Noblista islandzki w ogóle – Halldór Laxness. Swój pseudonim przejął od farmy, na której się wychował. Laxness, uważany za świętość narodową Islandii,  docenił kulturę i tradycję swojego kraju po pobycie w Ameryce. Sam opisał to tak: „W Ameryce uświadomiłem sobie swoją narodową odrębność i nauczyłem się cenić duchowe dziedzictwo mojego kraju, tak bogate i wartościowe w porównaniu z bezdziejowością i ubóstwem tradycji w USA”. Pisał o życiu islandzkich chłopów, za co krytycy zarzucali mu brak innowacyjności w temacie i formie (oraz brak uniwersalności). Jego twórczość wyróżniało jednak zręczne nawiązywanie do literatury staroskandynawskiej i silne kobiece bohaterki, jak chociażby w jego największym dziele “Dzwon Islandii” – powieści, która nawiązuje do autentycznej historii kradzieży dzwonu. Ciężkiego stylu Laxnessa bronił Iwaszkiewicz, tłumacząc, że tak pisano sagi, więc jest to celowy zabieg zaczerpnięty ze średniowiecza.

20160222_19155520160222_190822

Wreszcie padło pytanie o cechy wspólne opisanych noblistów. Na pewno można tu mówić o religijności i poruszaniu kwestii onkologicznych, nawiązaniu do literatury średniowiecznej i nacjonalizmie – podkreślaniu wyjątkowości własnego narodu. W ostatniej części szansę na wykazanie się dostała publiczność: Emiliana zorganizowała grę, o kim, spośród opisanych noblistów, traktuje przytoczony  cytat.  Pierwsza zagadka nie sprawiła kłopotu – chodziło o szwedkę Lagerlöf w wypowiedzi Iwaszkiewicza. Następnie zacytowano samego noblistę w momencie przyznania nagrody. Po krótkim zastanowieniu udało się trafić, że ironicznie miła przemowa należała do Hamsuna. Trzecią zagadkę stanowił fragment powieści, traktujący o bohaterze, który walcząc o życie, zakopał się w śniegu. To stanowiło największą trudność. W końcu publiczność odgadła, że autorem był Laxness (fragment pochodził z Niezależnych). Spotkanie zakończyło się przy ciastkach rozmowami o literaturze.

 

Premiera “Baranów” w Muranowie

12654630_563060973844213_5786331614041847555_n

W czwartek 4 lutego reprezentacja SKI miała okazję zobaczyć przedpremierowo film “Barany. Islandzka opowieść” w warszawskim kinie Muranów. Kino przygotowało z okazji promocji filmu dwie niespodzianki: stand z możliwością zrobienia sobie zdjęcia w roli głównych bohaterów (a właściwie bohaterów drugoplanowych, bo przecież najważniejsze są tytułowe barany ;)) oraz spotkanie z reżyserem czarnej komedii – Grímurem Hákonarsonem. Opowiadał on najpierw na pytania prowadzącego, w tym o genezę powstania filmu i inspiracje. Była mowa o tym, że w ostatnich latach islandzka kinematografia upodobała sobie problem relacji człowiek-zwierzę. Dwa lata temu oglądać mogliśmy film “O koniach i ludziach”, w których na pierwszy plan wychodzą słynne kuce islandzkie, z kolei “Barany” to opowieść o owcach, których populacja jest trzykrotnie większa od populacji ludzi. Zarówno konie i owce to dwa gatunki zwierząt, które przyjechały na Islandię z pierwszymi osadnikami i do dzisiaj prawo reguluje wprowadzanie na wyspę innych gatunków tych zwierząt, aby nie “zepsuć” oryginalnych ras i uniknąć problematycznych chorób. Film Hákonarsona opowiada właśnie o wielkiej tragedii, jaką przynosi do pewnej islandzkiej doliny nigdy niespotykana tam choroba owiec – trzęsawka. Dowiemy się, że wizja utraty owiec, czasem jedynych towarzyszek życia islandzkich rolników, może doprowadzić bohaterów do niecodziennych zachowań, a nawet skruszyć wieloletni lód pomiędzy dwoma braćmi.

12695851_582172798597700_449700878_n.jpg

Reżyser opowiadał, że dorastał na jednej z takich farm, gdzie codzienność wyznaczała hodowla owiec. Sam ma świetny kontakt ze swoim starszym bratem, a inspiracją do opowiedzianej historii była prawdziwa historia dwóch braci, którzy pokłócili się o kobietę. Gdy ona ostatecznie uciekła z trzecim mężczyzną, obaj zamilkli na wieki, a ich domy bez wychodzących na siebie wzajemnie okien, wybudowane na tej samej działce, można oglądać do dzisiaj. Z kolei pierwowzorem postaci byli dziadek (to między innymi jego dziwne zachowania dały początek scenie z filmu, kiedy Gummi całkowicie nagi sobie paznokcie u nóg wielkimi nożyczkami), a także sąsiad-pijak, którego awantury i skłonność do zamarzania odbijają się w postaci Kiddiego.

7720256.3.jpgRecenzję “Baranów” możecie przeczytać już w dziale Film.

O ścieżce dźwiękowej do obrazu i jej autorze, Atli Örvarssonie, przeczytacie na Stacja Islandia.