Mamy 10 lat!

plakat

Jak ten czas leci! W niedzielę 28 czerwca świętowaliśmy okrągłą rocznicę istnienia (i intensywnego działania!) Klubu. Na warszawskiej Pradze w ogródku Balbaru zasiedliśmy przy jednym długim stole. Islandia była wszędzie: w rozmowach, jedzeniu (tematyczne ciasteczka przygotowane przez Emilianę), dekoracjach (standy i maskonurze poduszki i torby), muzyce i prezentacjach klubowiczów.

11665398_491607007656277_4805068346410939481_n 11017698_491606884322956_7999642490357633517_n 11426968_491606964322948_6621102536096411222_n 11535697_491606934322951_5857315338432977550_n

11703033_491606900989621_1801465783157838374_n 11701012_491606924322952_4390874488114258400_n

11015301_491606860989625_8683837730051659291_n

Zaczęliśmy od krótkiej animacji, na której drepczący maskonur przeprowadził nas przez niemal wszystkie oficjalne wydarzenia, jakie przez te lata zorganizowaliśmy. O 19.00 w islandzkojęzycznym repertuarze zaśpiewała Anna Patrycja Czepiel przy akompaniamencie wiolonczeli…

IDrb6tEVkQE2Ge_41ymYqDlwWhjOZRx9b86ahcRi5ag

20150628_191300

…by po bisach oddać mikrofon już nie śpiewającej, a relacjonującej swoją wyprawę na Islandię Jagodzie Kobuszewskiej. Oglądając zdjęcia, słuchaliśmy ciekawiej opowieści o tym, jak wyglądała jej studencka przeprawa autostopem przez wyspę, jakich ludzi spotkała na swojej drodze, poznaliśmy masę przydatnych informacji oraz ciekawostek geologicznych na temat wyspy.

YbSaunbGeWQ0R0Yc1Iq5eVJMr9B_u3P7bHQMs_VZr0ANnfqAvaDX8RkubMku0BKQ3GW33OXKAHC75P9UHS_93Q20150628_200818

A skoro o ciekawostkach mowa, ostatnią atrakcją był występ grupy aktorskiej Mimochodem (i współpracowników), która zaprezentowała nam skecz o tym, jak lektura gazety z Poradnikiem Ksenofoba nt. Islandczyków może pochłonąć oczekujących pasażerów na przystanku.

mIza1hXVAT2otakorTU0pxA7bR16Mqb-lXVzYKJccLg

20150628_210954

Oprócz członków i sympatyków SKI odwiedzili nas goście z Asatru Polska (wyszli jako ostatni!) oraz przedstawiciel konsulatu honorowego Islandii w Polsce, Emil Remisz. Dziękujemy za obecność!

Trudno wyobrazić sobie świętowanie urodzin bez tortu. W tym roku kształt był co prawda tradycyjny, za to kolory nawiązywały islandzkiej flagi (czerwień truskawek, granat borówek i biel śmietankowego kremu).

20150628_214340

l6iJ82GWxRKTDPgjv3jfEN2v_X3V4Rx8ZzfgMs9s5r0

Dziękujemy za wspólne świętowanie, wszystkie miłe słowa i to, że mogliśmy przez 10 lat zaciekawiać Was Islandią.

W podpisie na zdjęciu w okrojona ekipa SKI 😉

11541893_491606987656279_4168809106967677731_n

Advertisements

O magii i runach

10295811_486492874834357_8693573932827929681_nZa nami ostatnie (przynajmniej w tym sezonie!) spotkanie cyklu Islandzkie Opowieści dla Dorosłych. 26 czerwca w półmroku, przy dźwięku stukającego o szyby deszczu, rozmawialiśmy o magii i runach. I to w całkiem licznym gronie, bo oprócz pełnej sali towarzyszyli nam jeszcze goście – swoją głęboką wiedzą o mitologii i tradycji staroskandynawskiej i germańskiej podzielili się Marcin i Magda z Asatru Polska, portalu internetowego zrzeszającego wyznawców i sympatyków germańskiego politeizmu.

20150626_181736

20150626_181159

Słowo runa znaczy “tajemnica”, co całkiem pasuje do tego, że była to popularna, ale nie wszystkim znana sztuka. Runy to alfabet używany do zapisu przez ludy germańskie i w tym znaczeniu nie miały wiele do czynienia z magią, za to znajdywały zastosowanie zwyczajne i prozaiczne. Kupcy używali ich na targu, by oznaczyć swoim imieniem towar, ci, którzy nauczyli się pisać, ryli je na pamiątkę (“to napisałem ja na pamiątkę, że nauczyłem się pisać”), były też np. zapisem dialogu małżeńskiego. Przypominają współczesne pisanie uczniów na ławkach, zresztą żłobiono je  często właśnie w drewnie, bo było to dużo prostsze niż rycie w kamieniu. Teksty były krótkie, bo staronordycka kultura miała charakter mówiony, wiele rzeczy przechowywano w pamięci.

20150626_18455520150626_184749

20150626_184744

Ale runy były też stosowane do magicznych celów. I tu sprawa staje się bardziej skomplikowana… Zaproszeni specjaliści  asystowali prowadzącej Emilianie i na bieżąco wyjaśniali wszelkie nieścisłości, np. skąd runy dostali bogowie, a skąd ludzie? Goście przypomnieli genezę run, a więc opowieść o tym, jak Odyn wisiał na drzewie 9 światów (Yggdrasil). Magda zaznaczyła, że ludzie dostali od Odyna swój komplet run, a np. krasnale swój. Z kolei Marcin podkreślił, że run używano do wróżenia, ale bogowie mieli w odróżnieniu od ludzi do tego też bardziej specjalistyczne metody. Runy służyły różnym celom magicznym, sprawdzały się nie tylko jako rzucanie przekleństw, lecz także i miłosnego uroku.  Saga o Egilu mówi o fatalnej pomyłce w stosowaniu run: wyryte na tabliczce sprowadziły na dziewczynę chorobę zamiast miłości. Egil po zdrapaniu run wypowiedział morał historii: run nie powinien ryć ten, kto ich nie umie czytać, można bowiem zrobić nimi szkodę, a to trudne do opanowania narzędzie.

O obyczajach związanych ze stosowaniem run jako magicznych formuł dowiadujemy się z saga i poezji skaldycznej. Utwory te mówią o efektach rozmaitych run, np. wyryte na wewnętrznej stornie tarczy miały pomagać w walce albo służyły do tego, by wygłaszać piękne przemowy. Uczestnicy próbowali zgadnąć, jak można spotęgować działanie run. Powtórzenie danej runy dodawało mocy zaklęciu, stąd inskrypcje magiczne mają powtarzane litery czy zlepki run jako symbole mocy, a nie słowa. Jeżeli sprawa była ważna sprawa, to na kamień należało natrzeć krew tego, który pisał (w innych wypadkach krew ofiarnego zwierzęcia).

20150626_185717 20150626_184616 20150626_185900

Zgodnie z założeniem Islandzkich Opowieści, skupiliśmy się na tym, jak runy wykorzystywano w popkulturze. Ku zdumieniu słuchaczy od run pochodzi np. nazistowski znak SS albo znaczek bluetooth, który stanowi połączenie dwóch run (słowo bluetooth nawiązuje do Haralda Sinozębego, skandynawskiego władcy czasów średniowiecza). Współcześnie runy stosuje się jako tatuaże (np. imiona bogów), we wróżbiarstwie i ezoteryce (czy ogólnie mówiąc paranauce). Niektóre przypadki pojmowania run i kart runicznych bywają absurdalne i uproszczone do tego stopnia, że nie mają wiele wspólnego z tradycją germańską, i tak mamy np. runy na dobry związek i internetowe wróżby runiczne. W praktykach miesza się też systemy runiczne i inne kultury czy filozofie, np. dalekowschodnie (powstała nawet joga runiczna). Typowo XX-wiecznym wynalazkiem jest też historia “pustej runy”, z którą wiążą się względy czysto ekonomiczne.

A jak runy wykorzystują asatryjczycy? Wspólnota asatryjska nie ma swojej świętej księgi, w związku z czym każda grupa wyznaje własne zasady i pomysły. Marcin i Magda przyznali, że nie posługują się magią i runami, ale popularne bywają runy na talizmanach i prezentach czy stosowane jako ornamenty. W ich społeczności można przyjąć podział na grupy, z których jedna z run wróży, chce się dowiedzieć tego, co będzie, a druga stosuje je jako zaklęcia, czyli po to, by wpłynąć na to, co tu i teraz. Większość ludzi z kręgu asatryjczyków przejawia jednak zdroworozsądkowe podejście do run i magii, hołdując bardziej tradycyjnej skandynawskiej zasadzie mówiącej o tym, że trzeba być samowystarczalnym. Odczytywanie i układanie run wykorzystuje się więc po prostu do przemyśleń, zastanowienia się nad czymś z innej strony.

Zresztą w interpretacji układów runicznych występują niemałe problemy. Jedna runa bowiem ma wielość znaczeń i odniesień do pojęć. Runę rozumie się także jako dźwięk do wypowiadania, w magii wybrzmiewają jako technika wprowadzenia w trans. Tu mogliśmy wysłuchać zespołu z Norwegii, którego twórczość nawiązuje do staroislandzkiej pieśni i który w jednym z utworów prezentuje owo galdrowanie.

20150626_193148

20150626_19320120150626_19323020150626_193226

Na spotkaniu wielokrotnie podkreślaliśmy, że wróżenie z run to nie taka prosta sprawa. Także na koniec znów pojawiła się przestroga: lepiej run nie stosować, jeśli się nie wie, jak to robić.

A odczytywać runy uczyliśmy się na koniec, kiedy jako deser na stół wjechały ciasteczka runiczne. Każdy, przed zjedzeniem, mógł poznać bogate znaczenie swojej lukrowanej runy i aby to zrobić, do Marcina i Magdy ustawiła się bardzo długa kolejka… miłośników magii i łakoci 😉

20150626_193323 20150626_194105

20150626_19334120150626_19382720150626_194017

20150626_193134

Następne spotkanie z Klubem zapowiedziały poduszkowe maskonury i torby, których nieco więcej będzie można nabyć w niedzielę 28 czerwca  w warszawskim Balbarze, gdzie będziemy świętować swoje dziesiąte urodziny!

20150626_194421

20150626_194631

SKI znów na antenie

19 czerwca po godz. 11.30 Emiliana ponownie pojawiła się przy mikrofonie radia Kampus. Opowiadała skąd zainteresowanie Islandią akurat na UW, o przypadającym w tym roku 10-leciu Klubu i o tym, czy można polecić Islandię studentom na wakacje.

– Niestety jest to jeden z droższych kierunków turystycznych, choć można znaleźć promocyjne loty. Wśród znajomych mam przypadki zwiedzania Islandii autostopem, rowerem, z namiotem, bez wydawania majątku, ale wciąż trzeba nastawić się na wysokie ceny.
A do pracy? Największy udział Polaków wśród imigrantów zarobkowych pokazuje, że jest to możliwe 🙂 Zwłaszcza, że do komunikacji wystarczy znajomość angielskiego.

Zbliżające się wianki to, jak wspomniała Emiliana, jedno z najważniejszych świąt na Islandii obchodzonych przez całą, białą noc (w końcu to klimat subpolarny). Świętowanie wiosennej równonocy (21 czerwca) i przesilenia letniego (zwykle 23 czerwca) na Islandii związane jest z wierzeniami jeszcze przedchrześcijańskimi.

Prowadzących zaciekawiła kwestia nazwy kraju, który przecież wcale taki lodowy nie jest
– Podobno wikingowie specjalnie zmienili nazwę wyspy, żeby inni nie mogli się tam dostać. Ale tak poważnie to nastąpiły zmiany klimatyczne. Islandia naprawdę była kiedyś skuta lodem – tłumaczyła.

simpsons

Zresztą wciąż jest aż w 11 proc.! 😉 O tym, jak kolejni wikingowie natrafiali na widok ośnieżonych fiordów i skąd wzięła się nazwa wyspy, można w szczegółach przeczytać np. tutaj.

Druga część rozmowy dotyczyła wikingów, o których już raz opowiadaliśmy na radiowej antenie. Czemu wszyscy na Islandii są tacy rośli i piękni czy to wikińska krew? – zapytała współprowadząca. – Wśród wikingów panowały zasady, by być odważnym, silnym wysportowanym. Dbali o siebie, o swoje włosy i brody, ten kanon piękna został do dzisiaj – wyjaśniła Emiliana.

Czemu już nie ma wikingów wśród nas? – Przez długi czas mieli złą prasę jako gwałciciele, najeźdźcy, sprawcy podpaleń i kradzieży, ale to kupcy i to w miarę inteligentni. Część tej krwi wciąż płynie w ludach skandynawskich, ale dobra passa się skończyła wraz z nadejściem czasów chrześcijańskich – odpowiedziała Emiliana. Dodała też, a propos wikingów w Polsce, że znana jest teoria jakoby król Mieszko był wikingiem i polskie plemię wywodziło się właśnie od nich. Zresztą to całkiem możliwe, że “najeźdźcy” dotarli także do nas.

Na koniec powrócił temat run – czy możemy je rozszyfrować? – Potrzeba do tego większej wiedzy i specjalistów w odczytywaniu, poza tym tych alfabetów jest kilka, chociażby w zależności od kraju – wyjaśniła.

A czy runy można obecnie wykorzystać np. w wojsku do szyfrowania wiadomości? – starali się drążyć po dziennikarsku prowadzący. – Możliwe, to w końcu alfabet jak każdy inny 🙂 – zakończyła z uśmiechem Emiliana i zaprosiła na ostatnie spotkanie Islandzkich Opowieści dla Dorosłych poświęcone właśnie runom i magii.

Bez tytułu

Dziękujemy dziennikarzom Radia Kampus za kolejne zaproszenie oraz za okolicznościowy kubek! 😉

O runach w radiu Kampus

18 czerwca po godzinie 14 na antenie radia Kampus Emiliana Konopka opowiedziała o nadchodzącym spotkaniu z serii Islandzkich Opowieści dla Dorosłych poświęconym magii i runom. Dobrze się stało, bo – na co zwrócił uwagę dziennikarz – dla wielu ludzi to dość ogólna i nie do końca jasna tematyka, a problemów nastręcza odróżnienie magii od religii. – Akurat tu magia wiąże się z religią – rozpoczęła wyjaśnienia Emiliana – Runy były związane z religią, bo według wierzeń staroskandynawskich zostały podarowane ludziom przez Odyna. Odyn, by móc to zrobić, ukrzyżował się na Yggdrasil, jesionie będącym kosmogonicznym centrum wszechświata skandynawskiego. Przez 9 dni wisiał, potem mógł poznać runy i przekazać je ludziom.

Emiliana zaznaczyła, że runy w pierwszej kolejności służyły do magii, zaklęć i funkcji uzdrowicielskich, ale w drugiej jako zwykle litery, pismo. Znaki runiczne były pisane na drewnie lub skałach. Po wyryciu napisu trzeba było go pokryć krwią  zwierząt ofiarnych, a w późniejszych czasach – po prostu czymś czerwonym symbolizującym krew. Z run bogowie dowiedzieli się np. o końcu świata – Ragnaroku.

Autor run musiał je samodzielnie pisać, czytać i brać za to, co wyryte, odpowiedzialność – słowność miała niebagatelne znacznie wśród cnót w skandynawskiej kulturze! Za osiągnięcie uważano, jeśli tym autorem była… kobieta.

Możliwe też, że runy pojawiały się na drzwiach domostw, by nałożyć klątwę, krążą nawet opowieści o fatalnych w skutkach błędach. Myląc się w pisaniu, można było spowodować inny efekt od zamierzonego, np. zamiast miłości sprowadzić chorobę. Oprócz podstawowej funkcji magicznej  run, popularny był także “nurt miłosny”, ale dawały one także możliwość zapisania różnych spraw codziennych.

Co działo się z nimi później? – W czasach nazistowskich, kiedy wracano do tradycji kultury skandynawskiej, wykorzystywano runy jako symbole nie znając ich właściwości, stąd mogą się kojarzyć negatywnie – opowiadała Emiliana – Teraz ludzie robią sobie z nimi tatuaże, także nie wiedząc, co one znaczą. Pojawiły się strony internetowe i książki z zakresu paranauki o tym, jak dziś wykorzystywać runy w ezoteryce.

A czy magiczne praktyki znajdziemy w odnowionych pogańskich wierzeniach politeistycznych? Domysły na temat magii w pogaństwie zestawią z rzeczywistością zaproszeni goście spotkania – praktykujący eksperci od mitologii i bogów nordyckich… Warto przekonać się o kim mowa i stawić się na odcinku zamykającym Islandzkie Opowieści 26 czerwca.

https://www.facebook.com/profile.php?id=498404513653207&fref=ts

SKI w PR24

17 czerwca to bardzo ważna data w Islandii – tego dnia 1944 roku proklamowano Republikę Islandii, ostatecznie uniezależniając kraj od władzy Danii. Na cześć tego wydarzenia, co roku obchodzone jest święto narodowe – Dzień Niepodległości. I w tym dniu, po godzinie 7 rano, na antenie Polskiego Radia 24 o początkach Republiki Islandii opowiedziała członkini klubu Anna Patrycja Czepiel.
– Przez długi czas, bo już od XIV wieku, Islandia przynależała do Danii. W ich wspólnej historii bywało raz gorzej raz lepiej, np. okres reformacji do końca XIX wieku to czas mocnej kontroli nad Islandią, król Dani miał tam władzę absolutną. Potem, w 1918 r. podpisano akt o unii i oba kraje połączyła unia personalna, w ramach której Islandię uznano za suwerenne królestwo, jednak wciąż podlegające Danii w kwestii m.in. budżetu czy polityki zagranicznej. Po 25 latach w referendum wybrano całkowitą wolność.

– O mały włos a Islandia musiałaby z tym poczekać – dodała Ania. – Bo podczas II wojny światowej mocarstwa przestrzegały ją, by wstrzymała się do końca wojny, a jednak wyspa dopięła swego i ogłosiła niepodległość. Ten dzień, 17 czerwca, to także rocznica urodzin Jóna Sigurðssona, czyli przywódcy islandzkich dążeń niepodległościowych drugiej połowy XIX wieku. Dziś święto nazywane w Islandii Dniem Narodu (Lýðveldisdagurinn) to hucznie obchodzona data, zwłaszcza w stolicy kraju Reykjaviku.

Dodajmy, że świętowaniu sprzyja uznanie 17 czerwca dniem wolnym od pracy 😉

Flag_of_Iceland-710x434