SKI w programie czwartym Polskiego Radia

26 marca w audycji “Się Mówi” Programu Czwartego Polskiego Radia pojawiła się członkini klubu Anna Patrycja Czepiel, aby opowiedzieć, dlaczego Islandia zrezygnowała z akcesji do Unii Europejskiej. Mogliśmy usłyszeć, w jakich trudnych, kryzysowych warunkach doszło do rozpoczęcia rozmów ws. wstąpienia Islandii do UE, o podzielonych opiniach Islandczyków w tej sprawie i w końcu o tym, co w ostateczności doprowadziło do zaniechania dalszych rozmów: wyspiarskim duchu niezależności i trudnych, wręcz niemożliwych do przyjęcia wymogach Unii co do szczególnie ważnej dla Islandii polityki łowieckiej czy rolnej.
Audycji można posłuchać tutaj.

Advertisements

O początku i końcu świata

1511902_436472146503097_8482014688686716098_n

Marcowe wydanie Islandzkich Opowieści dla Dorosłych wypadło w dzień wyjątkowy, sprzyjający wręcz mitycznym opowieściom. 20 marca – pierwszy dzień wiosny i zaćmienie słońca. Zaćmienie to magiczne zjawisko, ale także tajemnicze i potencjalnie groźne… Ale czy wieńczące katastrofę? Jakie były znaki końca świata według dawnych Skandynawów? Jak miała zakończyć się ostateczna bitwa i dlaczego pierwszy warzywem na ziemi był czosnek? Na te i wiele innych pytań odpowiedzieliśmy  w wypełnionej po brzegi sali biblioteki podczas spotkania “O początku i końcu świata”. Spotkanie było wyjątkowe nie tylko ze względu na okoliczności przyrody. Tym razem sięgnęliśmy do tekstu źródłowego, interpretując poszczególne fragmenty Przepowiedni Wieszczki. 20150320_181437[1] 20150320_181458[1] Vǫluspá w znanej nam formie pochodzi z tzw. Eddy Starszej. Jest najlepiej znanym wierszem w zbiorze staronordyckiej poezji. Chociaż wyrasta z tradycji pogańskich, nie ma wątpliwości co do tego, że na jego kształtowanie miały wpływ również idee chrześcijańskie. Utwór jest jednak tak bogaty i złożony, że zamiast streszczać go tutaj, odsyłamy do samego opracowania na blogu Patrycji Strzeszkowskiej. Stamtąd dowiecie się wszystkiego, o czym mówiliśmy na spotkaniu. Podczas wieczoru poznaliśmy także krwawą opowieść o śmierci i pomszczeniu Baldera, którą przeczytała Paulina Wisz. Zapraszamy do lektury mitu również na blogu! 20150320_185301[1] 20150320_190019[1]

SKI na DKF kamera: kino islandzkie w Poznaniu

17 marca w kinie Muza w Poznaniu odbyło się spotkanie w ramach kilkudniowego cyklu „DKF Kamera: Wyspa lodu i ognia: Kino islandzkie”, do udziału w którym zostaliśmy zaproszeni. Podczas wydarzenia został wyświetlony film znanego islandzkiego reżysera Baltasara Kormákura pt. „Wesele w białą noc”, a także miał miejsce mini-recital islandzkiej muzyki w wykonaniu wysłanniczki Studenckiego Klubu Islandzkiego – Anny Patrycji Czepiel, która jest także wokalistką i autorką piosenek. Anna wraz z klawiszowcem Marcinem Szczęsnym zaprezentowali popularną islandzką pieśń patriotyczną z przełomu XIX i XX wieku „Draumalandið”, skomponowaną przez Sigfúsa Einarsona. Co ciekawe, pieśń tę śpiewali również bohaterowie wyświetlanego tamtego wieczoru filmu Baltasara Kormákura. Członkini Klubu zaśpiewała także dwa utwory najbardziej znanej islandzkiej artystki – Björk : „Immature” i „Unravel”. Atrakcją dla obecnych na wydarzeniu fanów Björk był zapewne fakt, że piosenka „Immature” została zaśpiewana po islandzku, co samej Björk zdarzyło się tylko raz w karierze. Anna zaśpiewała także swój autorski utwór w języku francuskim pt. „Qui déstabilise mes oreilles”. Występ muzyczny spotkał się z ciepłym przyjęciem publiczności, która po brzegi wypełniła całą salę kinową. Do pewnego stopnia można to zaobserwować na załączonych klimatycznych fotografiach – zeskanowanych odbitkach z aparatu analogowego Ani.

11065627_690440631065834_2029908512_o 11069289_690440627732501_1832266816_o

Film Kormákura można określić jako dramat poprzetykany pełnymi groteski elementami komediowymi. Głównego bohatera filmu gra Hilmir Snær Guðnason, ten sam, który przed 15 laty występował w innym znanym filmie Kormákura – „101 Reykjavik”. W przeciwieństwie jednak do produkcji z 2000 roku, większość akcji „Wesela w białą noc” toczy się na malutkiej wyspie nieopodal wybrzeża Islandii. Widz ma zatem unikatową okazję, aby zobaczyć, jak wygląda prowincja kraju – to rzadkie w islandzkiej popularniejszej kinematografii, w której Islandia jest zwykle pokazana głównie od strony stolicy. „Wesele w białą noc” opowiada historię 40-letniego Jóna, który po śmierci swojej chorej psychicznie żony planuje ślub z mieszkającą na wysepce o 18 lat młodszą od siebie Thorą. Film jest poprzecinany retrospekcjami ukazującymi burzliwość i rozpad poprzedniego małżeństwa Jóna, a także narodziny uczucia Jóna i Thory, któremu towarzyszą ambiwalentne reakcje rodziców dziewczyny.

11086885_690440641065833_2121917712_o11086889_690440657732498_1018061896_o

Podczas dyskusji na temat filmu prowadzący spotkanie Piotr Wieczorek zwrócił uwagę, że, oprócz przedstawienia egzystencjalnych i uczuciowych rozterek głównych bohaterów, w „Weselu w białą noc” Baltasar Kormákur w ironiczny sposób ukazuje także przestawianie się islandzkiej gospodarki z rybołówstwa na inne branże. Mowa o wątku, w którym mieszkający na małej wyspie niezbyt wykształcony i niegardzący alkoholem mężczyzna postanawia organizować wycieczki dla obcokrajowców, usiłując przedstawić im mało interesujące cechy wyspy jako atrakcje turystyczne. Islandczyk nie płaci przy tym wynagrodzenia pracującym u niego Polakom. Wysłanniczka Klubu Anna zwróciła uwagę na zastanawiający fakt, że Islandczycy podczas zakrapianych imprez ze szczerym uczuciem śpiewają pieśni o miłości do swojej ojczyzny, podczas gdy w przypadku Polaków takie zachowanie jest niestety niemożliwe. Jeden z widzów podzielił się ciekawym spostrzeżeniem, że „Wesele w białą noc” to kolejny islandzki film, który pokazuje, że Islandczycy zdają sobie sprawę ze swojej „dziwności”, lecz się tym nie przejmują i ze spokojem przedstawiają wyspiarskie historie całemu światu. 

O Polakach na Islandii (seminarium islandzkie cz.2)

Mieszka ich tam ponad 10 tysięcy. Przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych określani są jako “Polacy za granicą”, choć sami wolą być nazywani “Polonią”. Dr Małgorzata Budyta-Budzyńska poprowadziła drugie spotkanie w sali PKiN,  przedstawiając diagnozę sytuacji mniejszości polskiej na Islandii na podstawie badań, które przeprowadziła na zlecenie MSZ.

is cz2

Dlaczego Polacy na Islandii uważają siebie za Polonię, a nie Polaków za granicą? Przede wszystkim dlatego, że określenie “Polacy za granicą” niesłusznie sugeruje, że na Islandii przebywają tylko tymczasowo, a nie na stałe. Jako najliczniejsza zbiorowość imigrantów na wyspie mogą mieć największy wpływ na ustawodawstwo islandzkie w zakresie praw mniejszości. Ale czy polityka w ogóle ich interesuje?

Metodą wywiadów grupowych i indywidualnych Butyda-Budzyńska chciała zbadać aktywność imigrantów, a więc zdolność do samoorganizowania się, podejmowania inicjatyw oraz zaangażowanie, czyli na ile Polacy korzystają z inicjatyw tworzonych przez innych Polaków. Ten sposób zaangażowania naturalnie przez lata się zmieniał, przede wszystkim  w miarę wzrostu skali zjawiska, przykładem tego jest chociażby powstała z konsulatu ambasada, która koordynuje wiele działań.

Jeszcze w latach 90., na Islandię przyjeżdżały głównie kobiety, aby pracować w rybołówstwie. Boom w latach dwutysięcznych odwrócił proporcje na rzecz mężczyzn, którzy przyjeżdżali pracować na budowach. Obecnie nie ma jednej organizacji polonijnej, a  wiele różnych. Sami Polacy twierdzą, że są słabo samozorganizowani i narzekają na brak inicjatyw, które byłyby czymś dla nich (choć nie do końca potrafią okreslić jakich). Rzeczywiście aktywność społeczna Polaków poza Reykjavikiem, na prowincjach, jest niska. Społeczność (niekiedy całe wioski przeniesione z Polski), która na początku jest zintegrowana, z czasem rozpada się przez zazdrość i zawiść. W mieście na ogół jedna osoba udziela się w wielu inicjatywach, dlatego zapraszając np. przedstawicieli 10 organizacji, przybędzie do nas de facto 5 osób. Działacze mają średnio po 30-40 lat, wyższe wykształcenie zdobyte w Polsce. Osoby wychowane na wyspie nie wchodzą w struktury polonijne.

Wśród ludzi zaangażowanych społecznie czy obywatelsko występują wyraźne podziały, które można określić pokoleniowymi. Dotyczą one m.in. stosunku do starych inicjatyw i stowarzyszeń: młodzi niekiedy w ogóle nie znają aktywności swoich poprzedników (myślą, że robią coś po raz pierwszy), a ci starsi z kolei nie biorą udziału w nowych inicjatywach. Różni ich też filozofia działania: tradycyjni społecznicy działają w oparciu o własne zasoby (czasu, energii, środków), młodzi starają się o granty. Nestorzy oskarżają następne pokolenie działaczy, że dla nich aktywność to lans i sposób na zarobek, młodzi ich z kolei lekceważą i np. nie powiedzą, jak zdobyć granty 🙂 Na spotkaniu wspomniano m.in. o inicjatywie projekt polska, restaurant day, icelandnewspolska (portal dla Polaków na Islandii, za który odpowiada tylko jedna dziewczyna!) oraz przedszkolnym programie Razem raźniej.

Jacy są przeciętni polscy mieszkańcy Islandii? Uważają, że nie można ufać innym Polakom (lub “to zależy”), ale Islandczykom owszem. Ufają też instytucjom islandzkim a nie polskim, mimo że te pierwsze wykazują się niekiedy dużo luźniejszym podejściem do spraw. W niewielkim stopniu interesują się polityką, a już na pewno nie tą na szczeblu krajowym. Nie są jednak złym wynikiem 34 osoby na liście kandydatów do wyborów samorządowych (przynajmniej po jednym polskim kandydacie w okręgu). Dostała się jedna osoba – na stanowisko zastępcy radnego. Nie znają języka islandzkiego, ale bez wyjątku są bardzo dobrze zorientowani w prawach socjalnych, czyli ile, za co i jak można od państwa dostać. A hitem wśród tematów rozmów i popularności był występ kabaretu Ani Mru Mru.

PS. Polacy są największą mniejszością narodową także w Norwegii!